Z wykształcenia prawnik, obecnie wykładowca, manager kultury, mąż i ojciec, a od 11 lat oczywiście CEO w ulu o nazwie „Bees&Honey”. Wszystkie swoje zainteresowania i liczne umiejętności łączy w obszarze multiwiedzowej, „renesansowej” reklamy. I dobrze, bo ludzi
z takim nastawieniem do życia nam trzeba. Maciej Leonard Żybula wierzy w turkusowe sposoby zarządzania, o których opowie już szczegółowo podczas konferencji PMDays. Ale jak właściwie zaczęła się jego przygoda i jakie ma dla nas rady?
 

  1. Jak narodził się pomysł na działalność Bees&Honey?

Spróbuję krótko! W sierpniu 2010 roku zostałem zaproszony do projektu marketingowego  dla Telekomunikacji Polskiej, mającego na celu ocieplenie jej wizerunku za pośrednictwem słynnych już Serca i Rozumu. Był to pilotażowy, 3-miesięczny projekt w czasie, gdy rewolucja mediów społecznościowych dopiero się zaczynała; najbardziej popularne były serwisy Gadu-Gadu i Grono.net,
a Facebook stanowił w Polsce kompletną nowość. Owe trzy miesiące przerodziły się w ponad dwuletni projekt, a wraz z dorastaniem Serca i Rozumu rozwinął się także Social Art, czyli moja firma.

  1. A no właśnie! Agencja nie zawsze nazywała się Bees&Honey. Czy za zmianą nazwy kryje się jakaś głębsza historia?

21 marca zeszłego roku przeszliśmy rebranding, jesteśmy pełnoprawną agencją 360, ponieważ od dawna zajmujemy się obszarem o wiele szerszym niż obsługa tylko social media: posiadamy kompetencje strategiczne, kreatywne, obsługowe, produkcyjne
i mediowe – dysponujemy całą paletą marketingu, stąd 360. Nazwa Social Art zbyt nas szufladkowała. Tworzymy reklamy, które działają, tzn. spełnia założone cele i przynosi efekty. Efekty te to zazwyczaj pieniądze. W żargonie Cockney, wyrażenie Bees and Honey oznacza właśnie pieniądze (money). Ponadto pszczoły są niesamowicie pracowite, potrzebne i dobre dla świata i pracują w sposób turkusowy, tworząc piękne, przemyślane struktury. Proces powstawania miodu można więc łatwo porównać do procesu powstawania reklamy:

  • powstawanie strategii i zbieranie insightów = pszczoły zbierające pyłek
  • proces kreacji = miodobranie
  • tworzenie prezentacji = nalewanie miodu w formy
  • wysłanie produktu do klienta = budowanie plastrów miodu
  • wprowadzenie produktu na rynek przez klienta = zebranie miodu przez pszczelarza

 

  1. Jak wygląda praca w Państwa zespole? Jakimi zasadami się Państwo kierują, czy istnieje określana hierarchia, czy też początkujący praktykant również ma wpływ na działalność agencji?

W naszej firmie znieśliśmy hierarchię. Jest to jedno z założeń modelu turkusowego, ale nie oznacza to, że nie mamy struktury. Naszym szefem jest klient: tworzymy układ solarny, w środku którego znajduje się klient, a każdy z członków zespołu, na zasadzie samoorganizacji, wie, że jego zadaniem jest jak najlepsze spełnianie interesów klienta. Kierujemy się jasno określoną misją, wyznaczamy cele roczne i kwartalne oraz bazujemy na otwartości, zaufaniu i współpracy. Hierarchię stanowisk zamieniliśmy na hierarchię umiejętności: każdy głos
i pomysł się liczy, a decydują ci, którzy wiedzą. Reszta ma do nich zaufanie. Bees&Honey współtworzą wszyscy pracownicy.

 

  1. Istnieje wiele definicji pojęcia „projekt”, a czym on jest dla Pana?

Jeżeli istnieje wizja, to trzeba do niej utworzyć strukturę określającą, w jakim czasie, przy użyciu jakich zasobów i nakładów, w jakim zespole i z jaką odpowiedzialnością można osiągnąć dany cel. Projekt to dla mnie droga od pomysłu, od tego, co w głowie, do tego, co stanie się skończone i zaistnieje w rzeczywistości. Zarządzanie i projekty pomagają ludziom stworzyć nowe rzeczy, które do tej pory nie istniały.

 

  1. Co skłoniło Państwa do podjęcia współpracy podczas organizacji konferencji PMDays? Uważa Pan, że tego typu webinary i warsztaty online (w dobie pandemii) będą cennym doświadczeniem na przyszłość?

Po pierwsze: bardzo lubimy SGH. Po drugie: bardzo lubimy studentów. Po trzecie: bardzo lubimy dzielić się wiedzą! Aspekty zarządzania poruszane podczas konferencji brzmią świetnie, a nam zależy na szerzeniu wiedzy o „dobrych” organizacjach, proponowaniu nowych wartości i zmianie szkodliwych nawyków. Na pytanie o wydarzenia online odpowiem krótko: tak!

  1. Czy Project Manager to zawód przyszłości?

Moim zdaniem jest to zawód i przeszłości i teraźniejszości i przyszłości. Ludzie posiadający rozwinięte umiejętności wdrażania pomysłów w życie będą zawsze społecznie potrzebni. Stajemy się coraz bardziej nastawieni na efektywność i osiąganie celów, a w dobie rozwoju Internetu myślenie o projektach staje się szczególnie ważne: w Bees&Honey wdrażamy metodę OKR Objectives and Key Results, która łączy się z turkusowym sposobem działania
i pozwala wyznaczać cele na dzień, tydzień, miesiąc, kwartał i rok. Wyznaczanie
i realizowanie celów jest istotne – tak było, jest i będzie, dlatego też uważam, że Project Manager jest zawodem przyszłości.

  1. Jakiej rady może Pan udzielić początkującym PM-om?

Trzeba wierzyć w siebie. Przekuwać wizje w metody działania, jasno definiować cele
i pracować nad codzienną dyscypliną małych kroków: ogromne rzeczy buduje się małymi krokami. Mimo że często w połowie drogi stajemy się zmęczeni i tracimy cel z oczu, to warto w takim momencie spojrzeć za siebie i zobaczyć, jaki kawał drogi już przeszliśmy. Wtedy to, co przed nami staje się jaśniejsze, łatwiejsze do osiągnięcia, a myślę, że przed nami, jako ludźmi, nie istnieją żadne ograniczenia; polecieliśmy w kosmos, stworzyliśmy elektryczność
i Internet, tworzymy wielkie dzieła sztuki. Zachowując cierpliwość i współpracując, możemy osiągnąć wszystko. Każdy kiedyś zaczynał, a to, że młodzi ludzie nie posiadają jeszcze doświadczenia jest bańką myślową – świat to coraz lepiej rozumie, dlatego wystarczy reprezentować swoje mocne strony i skupić się na postawionym celu, a efekty pojawią się
z czasem.

  1. Jeżeli miałby Pan wybrać jeden film, który najbardziej zmotywuje uczestników naszej konferencji do spełniania marzeń, jaki byłby jego tytuł?

O, Holender! (śmiech) „Dobry rok” (ang. A Good Year, reż. Ridley Scott).  Nie opowiada, co prawda wprost o projektach, ale traktuje o dobrym życiu, jest związany z pracą i pokazuje, że życie to pełnia, że zarówno praca, jak i rodzina i marzenia stanowią całość. Myślę, że może on zainspirować widzów do zbudowania własnej wizji.

Dziękuję bardzo za rozmowę. Nasi obserwatorzy z pewnością się nią zainspirują i będą niecierpliwie oczekiwali Pana prelekcji!

Drodzy obserwatorzy, kiedy oglądamy „A Good Year”? Czy może na rozgrzewkę dokument o pszczołach, żeby brać z nich lepszy przykład w naszej pracy Project Managerów?

Z Maciejem Leonardem Żybulą rozmawiała Natalia Włodarczyk.